Ostatnie chwile lata..

Wrzesień, to już ostatnia chwila na przygotowanie rodzin do nadchodzącej zimy. Sen o dobrym pożytku z kwiatów nawłoci chyba mija bezpowrotnie. Powtórzyła się sytuacja z lat poprzednich, gdzie długotrwała susza nie pozwoliła na satysfakcjonujący zbiór miodu. W tym roku chyba sytuacja analogiczna, od 3 tygodni brak opadów. O ile na początku pszczoły pięknie pracowały, tak teraz rzadko wylatują. Czy tak będzie na każdym pasieczysku, tego nie wiem. Jedno z miejsc już skreślam i wiem, że nie będę odbierał z niego miodu. Choć decyzję ostateczną podejmę dzisiaj. Ostatnie ulewy mogą coś zmienić w nektarowaniu nawłoci. Jeśli pszczoły pozostaną na pożytku – będzie to wiązało się z koniecznością łączenia rodzin, bo spracowane, najpierw zbiorem nektaru, a później koniecznością przerobienia pokarmu zimowego po prostu znikną z uli. Taka to cena późnych pożytków i powtarzających się suszy.  Może to tylko to jedno miejsce. Jakże to zmienne i nieprzewidywalne. Jeszcze tydzień temu liczyłem na dobre zbiory.

Wymiana korpusów w okolicach Mińska Mazowieckiego napełniała mnie optymizmem. Tam ule były pełne. Co z nich pozostało, nie wiem. Kilka dni po opublikowaniu filmu na pasieczysku gdzie stoją pojawił się złodziej. Podjechał czarnym Mitsubishi L200 na siedleckich numerach. Na pace miał przygotowane skrzynki. Przebrany w kombinezon, przygotowywał się do „przeglądu uli”, ale… właściciel działki pracuje w domu i szybko zareagował. Gość uciekł, ale pozostały zdjęcia. Jeśli coś zginęło, sprawa trafi na policję. O ile spotkałem się z oglądaniem, jak pszczoły pracują, kiedy to postronna osoba przygląda, podpatruje, ocenia prace pszczół, jednak nie ucieka w popłochu, kiedy pojawia się właściciel bądź osoba, u której pozostawione zostały pszczoły. Do tego skrzynki, strój i wizyta kilka minut po odjechaniu z posesji  samochodu właściciela jednoznacznie wskazuje na cel wizyty tego człowieka.

Po tym incydencie przestaję już opowiadać skąd dokładnie jest miód w moich słoikach. Ten świat zmierza w złym kierunku i moja otwartość to tylko przyszłe kłopoty, które sam sobie przygotowuje. O ile ktoś nie wykorzysta tego w celach próby przywłaszczenia miodu, to również mogą pojawić się przypadki, że rok później pojawi się stacjonująca pasieka w obrębie pożytku, o któym opowiadam.

Wracając do prac przy pszczołach. Odkłady utworzone po lipie, karmione i doglądane siłą już przewyższają rodziny produkcyjne. Stoją zazwyczaj na pasieczysku przy domu, doglądane niemal codziennie.  W odległości około 400 metrów zasiałem prawie hektar facelii. Miła zakwitnąć zaraz po lipie. Zakwitła tydzień lub dwa później. W tej chwili kwitnienie powoli się kończy, ale wydaje mi się, że właśnie to pole stanowi o niesamowitej sile tych przydomowych rodzin. Do tego młode matki i pęd do rozwoju. Nie wiem, czy za rok nie zrezygnuję z późnych pożytków na rzecz rozwoju pszczół.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *