Zimowla 2016/2017

Stało się.. oczekując od miesiąca na zapowiadane ocieplenie, nie wytrzymałem. Wczoraj poszedłem na pasieki w celu kontroli zapasów pokarmu. Zbyt lekkie ule otwierałem i układałem ciasto w celu ratowania pszczół. Czasem jednak zbyt późno. Dziesięć rodzin odeszło, mimo, że końca zimy nie widać. Myślę, że to kwestia kilku ostatnich dni. To pierwsza tak długa zima w mojej historii z pszczołami. Przestały one latać końcem września i przez ostatnie cztery miesięcy nie wylatywały z uli. Silne mrozy powodują zwiększone zużycie pokarmu w porównaniu do lat ubiegłych. Zbyt wczesna zima nie pozwoliła dokarmić ich odpowiednio. Może inaczej – nauczony poprzednimi latami zawsze wyjmowałem na wiosnę nadwyżki pokarmu zimowego. I sukcesywnie zmniejszałem ilość zapasu zimowego. W tym roku postanowiłem zazimować pasiekę na miodzie. Karmienie ograniczyłem średnio do 1,5kg cukru na ul. Ten rok jest zupełnie inny i srodze już to odczułem. Pozostaje mi teraz „żywych do wiosny utrzymać” i modlić się o wczesną i bogatą w pożytki wiosnę.

Zaobserwowałem również, niepokojące wiązanie się pszczół w górnym korpusie i pozostawienie niezużytych zapasów korpusu dolnego. W 50% spadłych rodzin na ramkach dolnego korpusu pozostawał jeszcze nietknięty pokarm. Czy jest to spowodowane zmiana na cieplejsze i szczelniejsze ule poliuretanowe, czy może błędnie ustawionej wentylacji. W zasadzie za rok pozostawię jesienią w pełni otwartą górną wentylację uli. Może to zmieni miejsce wiązania się kłębu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *